Dania z ryb raczej rzadko pojawiają się na polskich stołach. Są tego dwa powody. Po pierwsze wysoka cena ryb, po drugie słaba dostępność świeżego produktu. Trudno nazwać rybą mrożonkę, która w 50-60% składa się z wody, gdyż w nazwie zafunkcjonowało określenie ,,produkt głęboko mrożony”. Oj, ta głębokość musiała być rzeczywiście przepastna skoro ryby w rybie pozostaje jakieś 40 %. I ten ohydny proces smażenia, kiedy na patelni pojawia się nam mnóstwo wody, którą trudno odparować, a jeśli już uda nam się to zrobić, to wtedy mięsa rybiego nie można odkleić od patelni. Wstrętne i zniechęcające, przyznaje wielokrotnie opanowywała mnie wtedy furia i wszystko leciało do kosza. Znalazłam w końcu dwie możliwości, by dostać świeżutką rybę. Pierwsza wersja to poszukać znajomego rybaka w Powidzu, który sprzeda nam najwyższej jakości produkt. Druga to zakupy w jednym z marketów, który w końcu odważył się mieć w asortymencie świeże ryby (sprawdziłam są naprawdę świeże). Zakupiłam więc pstrągi. Co dalej? Spacer po ogrodzie i kombinacje, co da się już teraz zebrać. I tak wybrałam: rukolę, zielony groszek, małe cebulki i garść świeżych ziół japońskich. W lodówce klasyczny zapas suszonych pomidorków w oliwie, których nie zawahałam się użyć. Co powstało? Faszerowany pstrąg podany z makaronem w zielonym sosie groszkowo-ziołowym. I jeszcze jedno, konia z rzędem temu, kto mi powie, co to za zioła.
![]()
![]()
Na opakowaniu siewu nie podano składu, więc do teraz jest on dla mnie zagadką. Najważniejsze, że te zielone rośliny smakują wyśmienicie.
Pstrągi faszerowane
2 pstrągi
4 połówki suszonych pomidorków w oliwie
1 pęczek rukoli
1 cebula
sól, pieprz
oliwa do smażenia
Pstrągi oczyszczamy, odcinamy płetwy, głowy. Nacieramy solą i pieprzem. W brzuchy wkładamy po dwie ćwiartki cebuli, pęczek rukoli i po dwie połówki suszonych pomidorków (można dolać po łyżce oliwy z pomidorków). Spinamy mięso i smażymy na patelni po 10 minut z każdej strony.
Zielony sos groszkowo-ziołowy
duży pęczek rukoli
duży pęczek japońskich ziół
kubek zielonego groszku
3 białe cebulki
śmietana – 18% - 1 kubek
sól, pieprz
oliwa z oliwek do smażenia
pół kubka wody i duża łyżka mąki do zrobienia ,,poklepki” (mieszamy razem i zalewamy gotowy sos, by zagęścić całość)
Rozgrzewamy w garnku oliwę wrzucamy posiekaną grubo cebulę i smażymy, ale nie rumienimy. Wrzucamy groszek. Przyprawiamy solą i pieprzem, dusimy. Gdy groszek jest prawie miękki dodajemy posiekane zioła i rukolę. Znowu chwilę dusimy, a następnie zalewamy śmietaną. Doprowadzamy do wrzenia, zalewamy poklepką, mieszamy i czekamy aż sos zgęstnieje i zagotuje się. Podajemy z makaronem papardele.
A ja się dziwię,że tak mało ryb się jada.Mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńNigdy nie kupuję mrożonych.Na szczęście świeże w W-wie można stale dostać.
Twoje danie to ja biorę w ciemno.Pychota!